7 kwietnia 2007
5 kwietnia 2007
28 marca 2007
26 grudnia 2006
Miedzy Swietami a Nowym Rokiem
Po wizycie w Virgin i HMV moja kolekcja powiekszyla sie o:
- Pat Metheny / The Complete Move To The Groove Session
- Pat Metheny & Brad Mehldau / takie niebiesko-biale cos bez tytulu ;)
- The Pat Metheny Group / InConcert 2002
- Chris Botti / The Very Best :)
- Trilok Gurtu / Remembrance
- Lorena McKennitt / An Ancient Muse
+ 10 plyt dla siostrzenca (plyty sa z innego bieguna muzyki)
Nie ma to jak swiateczna wyprzedaz :)
21 grudnia 2006
Przerwa świateczna
Wyjeżdżam na świąteczny urlop i odpuszczam blogowanie na jakieś 2 tygodnie. Przyjrzę się Polsce z innej perspektywy, bowiem tym razem Święta spędzę w kraju swojego idola, sir Ebenezera Scrooge'a ;)
A z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam dobra i mądrości :)
P.S.
Podobno w tym roku łyżwy nie nadają się na prezent pod choinkę. Podobno są obciachowe. Ciekawe dlaczego? ;)
24 listopada 2006
Wrocławskie tramwaje
Siedzę już na walizkach, ale właśnie dostałem perełkę (dzięki Magda!) i nie mogę się powstrzymać, żeby nie podzielić się z Wami wywiadem, który jest podobno autentyczny. Warto przeczytać do końca :) Joanna Banas rozmawia z rzecznikiem wrocławskiego MPK.
Joanna Banas:
- Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:
- Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem.
A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i o 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w ktorym nie ma motorniczego?
- Przejść do pierwszego i skasować bilet...
- Skasować bilet?!
- Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet.
Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić...
Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
na Joe Monster za wrocławskim
wydaniem GW, nie ustaliłem
niestety daty wydania]
23 listopada 2006
Urlop
Wybieram się na tygodniowy urlop. Nie zabieram laptoka, żeby walczyć z uzależnieniem od netu ;) Tym samym kolejny post pojawi się dopiero przed Mikołajem. Temat podrzucił mi Arqs - będzie o przyjaźni polsko-niemieckiej.
Ciekawskim wyjaśniam, że najbliższy tydzień spędzę w kraju przyjaciół ;)
19 listopada 2006
Powiedzieli co wiedzieli
Przed drugą turą wyborów w sztabie Prawa i Sprawiedliwości zapanowała panika. Faworytem wyścigu do fotela prezydenta Warszawy jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jest to osoba mało medialna (w porównaniu z panem Kazikiem), nie uzyskała przewidywanego wcześniej poparcia Borowskiego, ma mniej czasu antenowego w TVP a jednak jest wielce prawdopodobne, że to ona wygra wybory.
Tzw. stratedzy PiS-u mają mokro w spodniach i działają w sposób nieskoordynowany. Przykładem niech będzie zestawienie nieodległych w czasie wypowiedzi panów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego.
Komisarz Marcinkiewicz twierdzi, że "wybory polityczne się skończyły, teraz Warszawa stoi przed wyborem swojego lidera" i dodaje, że "partie polityczne mają już swoich reprezentantów w Radzie Warszawy, a teraz przyszedł czas na wybór osoby, która będzie zarządzała miastem".
Tymczasem premier Kaczyński nadaje wyborom znaczenie polityczne, twierdząc, że druga tura będzie bojem o wizję Polski. Zdaniem Premiera wyniki drugiej tury wyborów, będą dla wszystkich sygnałem i jednocześnie zachętą do tego, by dalej robić wszystko, aby program naprawy RP był dalej realizowany i został zrealizowany do końca.
Nie sądzę, żeby ten brak spójności był zamierzonym elementem gry przedwyborczej. Jest on raczej wyrazem braku koordynacji i coraz częściej pojawiającej się refleksji na temat przyszłości własnej partii, wyrażającej się w słowach "lepiej już było".






