26 grudnia 2006

Miedzy Swietami a Nowym Rokiem

Po wizycie w Virgin i HMV moja kolekcja powiekszyla sie o:


  • Pat Metheny / The Complete Move To The Groove Session
  • Pat Metheny & Brad Mehldau / takie niebiesko-biale cos bez tytulu ;)
  • The Pat Metheny Group / InConcert 2002
  • Chris Botti / The Very Best :)
  • Trilok Gurtu / Remembrance
  • Lorena McKennitt / An Ancient Muse


+ 10 plyt dla siostrzenca (plyty sa z innego bieguna muzyki)

Nie ma to jak swiateczna wyprzedaz :)

21 grudnia 2006

Przerwa świateczna

Wyjeżdżam na świąteczny urlop i odpuszczam blogowanie na jakieś 2 tygodnie. Przyjrzę się Polsce z innej perspektywy, bowiem tym razem Święta spędzę w kraju swojego idola, sir Ebenezera Scrooge'a ;)

A z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam dobra i mądrości :)

P.S.
Podobno w tym roku łyżwy nie nadają się na prezent pod choinkę. Podobno są obciachowe. Ciekawe dlaczego? ;)

24 listopada 2006

Wrocławskie tramwaje

Siedzę już na walizkach, ale właśnie dostałem perełkę (dzięki Magda!) i nie mogę się powstrzymać, żeby nie podzielić się z Wami wywiadem, który jest podobno autentyczny. Warto przeczytać do końca :) Joanna Banas rozmawia z rzecznikiem wrocławskiego MPK.

Joanna Banas:
- Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?

Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:
- Może, tylko musi skasować drugi bilet.

- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.

- Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.

- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?

- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem.
A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.

- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.

- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.

- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?

- Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i o 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.

- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.

- A po co w ogóle się przesiadać?

- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.

- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.

- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?

- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.

- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...

- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.

- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w ktorym nie ma motorniczego?

- Przejść do pierwszego i skasować bilet...

- Skasować bilet?!

- Oczywiście. Przepis jest wyraźny.

- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?

- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.

- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!

- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet.
Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do pierwszego wagonu.

- A po co będzie jeszcze przechodził?

- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!

- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!

- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić...
Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!

- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...

- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...

[Źródło: wywiad był zamieszczony
na Joe Monster za wrocławskim
wydaniem GW, nie ustaliłem
niestety daty wydania]

23 listopada 2006

Urlop

Wybieram się na tygodniowy urlop. Nie zabieram laptoka, żeby walczyć z uzależnieniem od netu ;) Tym samym kolejny post pojawi się dopiero przed Mikołajem. Temat podrzucił mi Arqs - będzie o przyjaźni polsko-niemieckiej.

Ciekawskim wyjaśniam, że najbliższy tydzień spędzę w kraju przyjaciół ;)

19 listopada 2006

Powiedzieli co wiedzieli

Przed drugą turą wyborów w sztabie Prawa i Sprawiedliwości zapanowała panika. Faworytem wyścigu do fotela prezydenta Warszawy jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jest to osoba mało medialna (w porównaniu z panem Kazikiem), nie uzyskała przewidywanego wcześniej poparcia Borowskiego, ma mniej czasu antenowego w TVP a jednak jest wielce prawdopodobne, że to ona wygra wybory.

Tzw. stratedzy PiS-u mają mokro w spodniach i działają w sposób nieskoordynowany. Przykładem niech będzie zestawienie nieodległych w czasie wypowiedzi panów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego.


Komisarz Marcinkiewicz twierdzi, że "wybory polityczne się skończyły, teraz Warszawa stoi przed wyborem swojego lidera" i dodaje, że "partie polityczne mają już swoich reprezentantów w Radzie Warszawy, a teraz przyszedł czas na wybór osoby, która będzie zarządzała miastem".


Tymczasem premier Kaczyński nadaje wyborom znaczenie polityczne, twierdząc, że druga tura będzie bojem o wizję Polski. Zdaniem Premiera wyniki drugiej tury wyborów, będą dla wszystkich sygnałem i jednocześnie zachętą do tego, by dalej robić wszystko, aby program naprawy RP był dalej realizowany i został zrealizowany do końca.


Nie sądzę, żeby ten brak spójności był zamierzonym elementem gry przedwyborczej. Jest on raczej wyrazem braku koordynacji i coraz częściej pojawiającej się refleksji na temat przyszłości własnej partii, wyrażającej się w słowach "lepiej już było".


[źródło: money.pl, onet.pl]

30 października 2006

Heureka

Wiem, że to zupełnie nie w temacie tego bloga, ale... wlazłem na stronę www.heureka.pl i tak mi się spodobała, że cały czas ją oglądam :) Ładnie zrobione, prawda?

2 października 2006

Wrzesień w pigułce

W sondzie "Żart miesiąca" najwięcej głosów zdobyła wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego "Pod naszym kierownictwem Polska idzie w dobrym kierunku". Oddaliście na nią 34 głosy na 59 łącznie złożonych. Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu gratuluję ciekawej wypowiedzi. Z drugiej strony nadal martwię się, że jego kabaret realizowany jest za NASZE pieniądze.
Wynik sondy traktuję jako dowód na Wasze monty-pythonowskie poczucie humoru ;)

Wrzesień jest dla mnie ważnym miesiącem z kilku powodów. Po pierwsze blog istnieje pół roku. W tym czasie zgromadził grupę wiernych czytelników, o jakiej zaczynając pisać nawet nie marzyłem :) W ostatnim miesiącu grupa liczyła już ponad 3000 osób. (Podaję liczbę unikalnych użytkowników wg serwisu stat.4u.pl) Wiem, że dla niektórych bloggerów to tyle co nic, ale dla mnie to dużo. Również we wrześniu blog został zaliczony przez kolegów z opozycyjnego spieprzajdziadu.com do kategorii "
Najlepsze z najlepszych". Nie wiem, czy to wyróżnienie zasłużone, więc będę się starał :)

Teraz trochę statystyki. Najczęściej blog czytają mieszkańcy Warszawy, Wrocławia i Krakowa. W kategorii województw jest trochę inaczej: mazowieckie, małopolskie, śląskie. Oglądacie bloga głównie pod Firefoxem (53%) i Internet Explorerem (35%). Najbardziej lubicie rozdzielczości :
1024x768 i 1280x1024. Jest też jeden desperat, który czyta bloga za pomocą komórki... Zdecydowanie najczęściej wchodzicie z Polski (78%). Potem są domeny .de, .nl, .uk, .at, .it - czyli nasze ojczyzny z wyboru :)

Ciekawostką są frazy, jakie wpisywano w Google, aby wejść na stronę. Oto top-10:

  1. dupy
  2. spot reklamowy po
  3. obyczaje
  4. henryk dornbaum
  5. obyczaje na dolnym śląsku
  6. karykatura giertycha
  7. znowu w życiu
  8. zakaz fotografowania
  9. w dupie
  10. tęczowa książeczka
Równie łatwo można mnie znaleźć wpisując w Google frazę "prawie jak haker", choć dotyczy ona nie mnie ale kogoś przez Was bardzo lubianego ;)

Powyższe frazy generują jednak tylko 13% wejść. Większość z Was wchodzi bezpośrednio, lub z kilku zaprzyjaźnionych stron i blogów. Głownie są to: spieprzajdziadu, brocha, łysakowski, andrzej wegrzyn, razer, olgierd. Linki do tych stron znajdziecie w blogrolce.

Ostatnie wydarzenia na polskiej scenie politycznej wskazują, że w najbliższym czasie ciekawych tematów nie zabraknie. Dlatego spokojny o ich dopływ zapraszam Was wszystkich do czytania i komentowania!


31 sierpnia 2006

Karnit, jesteśmy z Tobą!

Kofi Annan - Sekretarz Generalny ONZ - spotkał się w Izraelu z Karnit Goldwasser, żoną izraelskiego żołnierza porwanego 2 dni temu przez Arabów. Współczuję tej dziewczynie. Współczuję również rodzinom dwóch żołnierzy izraelskich porwanych przez bojówki szyickich terrorystów na początku tego konfliktu.

Dziś w Tel Avivie odbyła się stutysięczna demonstracja, której uczystnicy przypomnieli izraelskiemu rządowi, że celem operacji militarnej w Libanie było uwolnienie dwóch porwanych izraelskich żołnierzy. Ten cel nie został osiągnięty! W najlepszym wypadku chłopaki do dziś siedzą wygłodzeni w pierdlu. W najgorszym już dawno zostali zabici...

Jeszcze niedawno obrońcy Arabów mogli mówić, że to wojsko Izraela planowo niszczy infrastukturę Libanu a Hezbollach podejmuje wyłącznie działania obronne. Dziś wiadomo, że wojska izraelskie stoją w miejscu. Mimo to hezbollachowie dwa dni temu porwali żołnierza izraelskiego.

Autonomii Palestyńskiej nie cierpią nawet Arabowie z sąsiednich krajów. Dziś mieszkańcy tego niby-kraju są wykorzystywani przez radykałów z Iranu i Syrii jako mięso armatnie do realizacji własnych interesów. Kobiety w burkach, zakaz spożywania wieprzowiny i alkoholu, mechaniczna modlitwa z twarzą zwróconą w kierunku Mekki - tego chciałby prezydent Ahmadineżad w Azji. A później w Europie.

Ja tego nie chcę. Dlatego popieram demonstrantów z Tel Avivu i przekazuję wyrazy współczucia Karnit Goldwasser. Mam nadzieję, że armia izraelska uwolni jej męża.

18 sierpnia 2006

15 lat internetu w Polsce

Wczoraj obchodziliśmy symboliczną rocznicę 15-lecia obecności Polski w internecie. Pierwszy zaistniał w sieci Uniwersytet Warszawski. Otwarcie się na świat siłą rzeczy musiało dotyczyć nie tylko świata nauki. Wkrótce potem z internetu zaczął korzystać polski biznes i instytucje publiczne.

O ile przedstawiciele biznesu umiejętnie wykorzystali nowe możliwości i stworzyli ciekawe - często unikalne - rozwiązania (np. Allegro, Money, Onet), o tyle urzędy i instytucje państwowe korzystają z internetu w sposób siermiężny. Dezinformacja, opieszałość, brak wiedzy i wyobraźni - tak krótko można scharakteryzować podejście urzędników do netu.

Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Dolnośląskiego dopiero po
artykule Gazety Wyborczej zauważyło, że na Dolnym Śląsku susza skończyła się już dość dawno, a w międzyczasie region został dotknięty powodzią. Po artykule urzędasy zaczęły gorączkowo uzupełniać wpisy w ilości 3 dziennie. Wcześniej nie mieli czasu na zrobienie jednego w tygodniu.

Ministerstwo Finansów dopiero teraz dojrzało do pomysłu składania zeznań podatkowych przez internet. Wczoraj ruszył pilotaż projektu e-Poltax, skierowany do około 7 tysięcy firm. Ciekawe ile lat potrwają testy i kiedy mała firma będzie mogła wysłać zeznanie w formie elektronicznej?

Strony internetowe ministerstw są nieczytelne, nieaktualne i wykorzystywane do partykularnych celów. Jak pisze Money.pl w raporcie "Ministerialna sieć dezinformacji" Andrzej Lepper wykorzystuje ministerialną stronę do autopromocji, albo ma zbyt gorliwych podwładnych. I - moim zdaniem - mało kompetentnych. Pomyłki w opisach zdjęć są tego najlepszym dowodem.

Gdy obserwuję jakie projekty internetowe są oczkiem w głowie obecnej koalicji (Beniamin, blog Marcinkiewicza), to przypuszczam, że Estonia - w której już dziś 60% spraw urzędowych można załatwić przez internet - wyprzedzi nas o lata świetne. Tak, tak, panowie Giertych i Marcinkiewicz - będziecie ignorantami na zadupiu.

23 lipca 2006

Blog w czytniku RSS

Odpowiadając na zapotrzebowanie dodałem do bloga nową funkcjonalność. Od dziś możecie go czytać w czytniku RSS. Wystarczy wpisać adres ten: